wtorek, 24 marca 2015

10 RZECZY, ZA KTÓRE KOCHAM WIOSNĘ

1. Koniec snu zimowego. Wszystko budzi się z powrotem do życia - topnieje śnieg (o ile jakiś był), kwitną kwiaty, ptaki świergoczą o poranku.
2. Kwiaty. Banalne? Może i tak, ale taka prawda. Z wiosną kojarzą mi się kwiaty - od przebiśniegów i krokusów poczynając, na hiacyntach i bzie kończąc.
3. Nastrój. Ludzie są w lepszych humorach, w końcu wiosenne słoneczko nawet największego marudera potrafi naładować pozytywną energią.
4. Dni są dłuższe. Kiedy wstaję o 6 jest już dosyć jasno, a latarnie uliczne się nie palą - od rana człowiek jest uśmiechnięty, kiedy widzi piękny świat za oknem. Nie lubię w zimie tego, że kiedy wychodzę rano jest ciemno i wracam popołudniem to też jest ciemno. Brrr, nieprzyjemnie się robi na samą myśl.
5. Temperatury są wyższe, nawet lekki mrozek nie przeszkadza, człowiek zupełnie inaczej odczuwa temperaturę - kiedy jesienią jest nieco ponad 0 stopni, większość ludzi chodzi w czapkach i zimowych szalikach, niektórzy nawet w kozakach. A wiosną? Chustka na szyję, bardziej do dekoracji niż ocieplenia, a czapka schowana w szafie.
6. Pa, pa kozaki, trapery, emu i inne futrzane, cieplutkie butki, do zobaczenia zimą! Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie najprzyjemniejszym i najpozytywniejszym momentem jest pierwsze wyjście z domu w trampach. Wtedy czuję wiosenną energię, życie jest po prostu piękniejsze. Aż się chce skakać i biegać!
7. Hulajnoga jako środek transportu. Może i mam te 19 lat, ale i tak kocham jazdę na hulajnodze i nadal nie rozumiem, dlaczego ludzie się dziwnie gapią jak koło nich przejeżdżam. Człowieka na hulajnodze nigdy nie widzieli, czy co? Może mi ktoś wyjaśni, czemu wzbudzam, aż taką sensację?
8. Kolorystyka. Wiosna to czas żywych barw i kwiecistych wzorów, czyli czegoś co po prostu uwielbiam. Nie żebym nie chodziła zimą w kolorowych ubraniach, ale wiosną jakoś mam do tego inne nastawienie.
9. Wielkanoc. Niby Święta, które powinno się przeżywać w skupieniu, nie mniej jednak radosne - pisanki, mazurki i Lany Poniedziałek. No dobra, może za tym ostatnim nie przepadam, ale kto lubi wyglądać jak zmokła kura? ;)
10. Wiosenne porządki. Może zwykle mi nie wychodzą, ale w tym roku jakoś spróbuję się zmotywować, by ogarnąć swoją przestrzeń życiową.

Nie wiem czy mam swoją ulubioną porę roku. Myślę, że w każdej jest coś fajnego. A Wy jak uważacie? Macie ulubioną porę roku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz